Bloger i aplikacja mobilna

Długo zastanawiałem się jak zacząć opisywanie tematu aplikacji dla blogerów. Inspirować i pokazywać ile można zrobić dobrym contentem czy skupić się na technikaliach? Z jednej strony wiem, że aplikacja mobilna może robić wszystko. Po prostu. Kwestia pomysłu. Wszystko da się z nią zrobić. Tylko to jest dla mnie zbyt ogólne pojęcie.

Zdaję sobie sprawę, że wszyscy wiemy co to jest „aplikacja mobilna”. Na co dzień używamy ich sporo, ale nie mamy równocześnie prawa wiedzieć czym taka aplikacja może być dla blogerów. Mało kto tego próbował. Tym bardziej, że do tej pory rynek nie był jeszcze na to gotowy. Teraz mamy dużo urządzeń mobilnych i wysoką świadomość po stronie użytkowników.

Wszyscy domyślamy się, że da się coś z tym zrobić. Ale czy faktycznie każdy wie jak prowadzić aplikację mobilną tak, żeby dawała wartość czytelnikom bloga? Dla blogera jest to kolejny kanał do tworzenia. Który to już? Czy aplikacja mobilna powinna generować nowe formaty i dokładać pracy, czy integrować aktualne i systematyzować je?

Spójrzmy gdzie standardowo bloger tworzy content:
1. Facebook,
2. YouTube,
3. Instagram,
4. Czasami G+,
5. WordPress.

Jeśli prowadzisz wszystkie z nich, na pewno wkładasz w to mnóstwo pracy. Czy te informacje docierają zawsze tam gdzie trzeba? A trzeba się nad tym zastanowić. Jaki zestaw funkcji i czym powinna się charakteryzować się aplikacja mobilna blogera, żeby miała szanse na „przebicie się” i ulżenie w twórczym życiu? Jakich efektów się po niej spodziewać?

Konkretniej

Na pewno, żeby spowodować szybkie zainteresowanie aplikacją (niezależnie od zestawu jej funkcji) warto mieć siłę w swoich social mediach. Jeśli macie stałych czytelników, to zawsze znajdzie się ktoś, kto chciałby skrócić sobie drogę dotarcia do tego co tworzycie. To naturalne. Pisząc swoim czytelnikom nt. aplikacji zawsze znajdzie się jakiś fan Androida albo iOS, który pobierze ją na swoje urządzenie.

Kim Kardashian każe sobie płacić 3 dolary miesięcznie za dostęp do aplikacji – takiej w której są praktycznie tylko zdjęcia. Choć nie jest to zbyt szczęśliwy przykład patrząc na wartość contentu generowanego przez nią, to jest to ciekawy przykład na to, że aplikacją da się sprzedawać różne rzeczy.

Wracając trochę bliżej. Nawet na naszym podwórku Ania Lewandowska zaczęła właśnie sprzedawać swoje fit-kursy poprzez aplikację mobilną. Ceny oscylują w okolicach 60-100zł za kurs! A płatność odbywa się bezpośrednio za pomocą Google Play. Tego typu mechanizmy powodują, że sprzedawanie i kupowanie sprowadzamy do prostych kliknięć.
Nieunikniony rozwój

Po pierwszych publikacjach aplikacji Apptento widzę już, że blogerzy mają swoje własne pomysły na jej wykorzystanie.

Dla niektórych wartością może być to, że powiadomienie PUSH w aplikacji szybko powiadomi czytelników o nowych publikacjach. Jeśli tego samego będą chcieli użytkownicy, to obydwie strony odnajdą w tym dużą wartość.

Kolejną grupą są ci twórcy, którzy tworzą content pisany – długie i angażujące formy – taki do którego warto wracać off-line. Długa podróż w pociągu, brak dostępu do Sieci to są czynniki powodujące, że warto mieć coś do czytania „na zapas”. A aplikacja z dostępem do treści off-line pełni taką właśnie funkcję.

Serwisy newsowe? Bawisz się w car-spotting tak jak Moto Wolf, chcesz, żeby informacje o nowych zdobyczach na mieście szybko obiegły tych, którzy Cię obserwują? Jest coś szybszego niż aplikacja mobilna? Teoretycznie daje ona szansę kontaktu real-time w relacji bloger->czytelnik.

DIY i dostęp off-line do tekstów poradnikowych. Jeśli rozwiniemy moduł interakcji z artykułami o dodawanie własnych zdjęć, śledzenie postępów, AR, VR etc. to jedynym ograniczeniem jest tylko wyobraźnia. Kuchnia, przepisy? Zwykła strona mobilna zazwyczaj nie daje możliwości odkładania artykułów na później i wymaga zapisywanie linków na boku. To są oczywistości.

Cele aplikacji mobilnej określamy sami, wkładamy w nią czas, ale najważniejszą pracą do wykonania jest jednak po prostu tworzenie wiarygodnych treści, które będą angażować czytelników.

Aplikacja mobilna to jest coś co znajduje się w prawie każdej kieszeni Twoich potencjalnych czytelników. Ale, żeby znalazła się tam Twoja aplikacja, trzeba sobie na to zasłużyć. Jak zrobią to blogerzy? Sam jestem ciekawy kto wymyśli na to swój najlepszy sposób.

Rejestracje nowych blogerów:
http://apptento.pl/join